Zima w tym roku płata nam figla. Szczególnie w rejonach Polski na północ od naszych pięknych gór. Wokół mojego bloku wciąż kwitnie kilka stokrotek, kasztanowiec wypuścił pączki, a róże na działce sąsiadki wciąż stoją dęba i czekają, aż ktoś zetnie je w przypływie miłości. Pogoda, choć od kilku dni delikatnie mroźna, dzięki zapachowi powietrza kojarzy mi się raczej z wczesną wiosną, niż z zimą w pełni. I mimo, iż nadal lubuję się w zimowych i świątecznych zapachach, wewnętrzny głos kazał mi zamówić letnie zapachy świec, które pozwolą mi choć na chwilę zmienić klimat, który mam w sercu - bo za oknem przecież wciąż go brak.
Postawiłam na dwie niebieskie świece dwuknotowe od Country Candle. Tę markę pokochałam już jakiś czas temu, kiedy zaczęłam buszować na kringle.pl. Przepiękne słoje, cudowne kolory wosku i rewelacyjne połączenia zapachowe. Nie mogłam się oprzeć również rewelacyjnym naklejkom, dlatego wybrałam te dwa cudeńka.
Zapraszam na recenzje!
COCONUT COLADA
To zapach, który rozpaliłam jako pierwszy. Na sucho pachniał tak wspaniale, że miałam wrażenie, że leżę gdzieś na drugim końcu świata na piaszczystej plaży i popijam drinka świeżo przygotowanego specjalnie dla mnie przez tubylca. Kiedy podpaliłam oba knoty, usiadłam przy stoliku i czekałam na to, co się stanie. Po kilku minutach cały mój pokój oplótł zapach ananasa zmieszanego ze świeżym kokosem. Zapach naprawdę jest idealny! Słodki, egzotyczny i nie ma w nim ani krzty sztuczności. Naprawdę przenosi nas do innego świata! Jest bardzo intensywny, ale nie przytłacza.
Ciekawe jest to, że mimo, iż następnego dnia zapaliłam zupełnie inną świecę, która również pachniała bardzo intensywnie, kiedy trzeciego dnia weszłam z pracy do domu, wciąż czułam pinacoladę! To zapach, który naprawdę na długo pozostaje w pomieszczeniu. Zakochałam się w nim bez pamięci <3
Świecę kupicie TUTAJ.
CILANTRO, APPLE & LIME
Zapach ten nazwałam "typowo kuchennym". Jest połączeniem świeżej kolendry, cierpkiego, zielonego jabłka i kwaśnej limonki. I mimo, iż nie lubię w potrawach smaku i zapachu kolendry, tej świecy nie mogłam się oprzeć. Uwiódł mnie błękitny kolor wosku i przepiękna naklejka. Chciałam też spróbować czegoś innego i nie upierać się tylko przy zapachach ciasteczkowych, owocowych i pudrowych. Wąchając tę świecę na sucho, czułam przede wszystkim cytrynę i kolendrę. Zapach w pierwszej chwili skojarzył mi się z cytrynowym, gorącym napojem na przeziębienie. Po odpaleniu czułam dokładnie to samo. Cytryna na pierwszym planie, w tle kolendra. Przyznam szczerze, że albo nie będzie między nami wielkiej miłości, albo zrodzi się ona dopiero wtedy, kiedy na dworze naprawdę zapanuje klimat letni, gorący i świeży. Świeca ma naprawdę bardzo ciekawe i nietuzinkowe połączenie nut zapachowych, ale muszę dać jej trochę czasu. Zapalę ją za jakiś czas i sprawdzę, czy panująca dookoła aura sprawi, że zapach będzie przeze mnie inaczej odbierany. Wiem, że mnóstwo świecoholików uwielbia tę świecę - jest w niej coś takiego, że przyciąga jak magnes! Mam nadzieję, że nadzieje, jakie we mnie rozbudziła, nie zgasną, kiedy nadejdzie lato :)
Świecę kupicie TUTAJ.
Jestem ciekawa, czy eksperymentujecie już z wiosennymi i letnimi zapachami, czy wciąż pozostajecie w klimacie zimy. U mnie ona przeważa i zdecydowanie czekam na śnieg. Wtedy zapachy, które odpalam na co dzień, będą miały jeszcze piękniejszą moc, jestem tego pewna! <3
http://eddieegger.blogspot.com