Blog Kringle Candle jest tworzony dzięki współpracy z najlepszymi blogerkami i blogerami, którzy zajmuja się tematami z dziedziny Home decor, Lifestyle oraz Fashion.

Blog został stworzony po to, aby dzielić się wiedzą i doświadczeniem z naszymi klientami. Chcemy pokazać wiele aspektów, rad i opini na temat naszych produktów.

Mamy nadzieje, że dostarczymy Państwu dużo wartościowej wiedzy, dzięki której zakupy w naszym sklepie będą udane a produkty spełnią Państwa oczekiwania.

 

Kringle - Vanilla Lavender

zapraszamy do lektury!! (2)

 Vanilla Lavender, jak długo interesuję się zapachami Kringla, nigdy nie był w moim obszarze zainteresowań. Rysunek na okładce powinien mieć moc przyciągania, zachęcać do zakupu, a tu było zupełnie odwrotnie. Perspektywa słodkiego waniliowego kremu z jeszcze słodszą posypką nie skłoniła mnie nigdy nawet do powąchania wosku. Przez 3 lata przechodziłam obok niego obojętnie.

 

Tak się jakoś potoczyło że lawenda stała się ostatnio jednym z ulubionych zapachów ostatniego miesiąca - zaczęłam testować wszystkie lawendy, jakie wpadły mi w ręce. Zbiegło się to z rosnącym zainteresowaniem wanilią, więc nie mogło być inaczej - Vanilla Lavender dostał ode mnie szansę. Okazało się, że to jedne z najlepszych odkryć zapachowych tego roku!

 

Ten zapach to obłędne połączenie słodkiej wanilii i lawendy w perfekcyjnej proporcji. Nie wyczuwam tutaj jedzeniowej słodkości - kompozycja to bardziej otulacz, ciepłe wyważenie między lawendową wytrawnością i słodkością oraz ciepłem wanilii. Całość wykańczają ocieplające nuty które uwielbiam, między innymi drzewo sandałowe i piżmo. Moje doświadczenia z lawendą nauczyły mnie, że wolę ją zdecydowanie w kompozycjach, niż solo. Zapachy typu French Lavender są najbardziej dosłowne, ale mogę też po pewnym czasie zmęczyć. Połączenie lavendy z wanilią w  wydaniu Kringla nie zmęczy mnie nigdy. To zapach, który uspokaja, otula, likwiduje stres. Będzie idealny zarówno do sypialni, jak i w całym domu.

 W formie wosku

 Moc wosku jak zwykle u Kringli - obłędna!

 W formie świecy

 Świeca to mój ostatni nabytek, więc jeszcze nie mogę się wypowiadać, chociaż z mojego krótkiego doświadczenia z Kringlowymi słojami mogę śmiało przypuszczać, że będzie mocniejszy niż Yankee Candle. Do tego jest banalnie prosty w paleniu - dwa knoty, szybko dopala się do ścianek, pali się czystym płomieniem, nie ma problemów z knotem. Nie jestem ogromną fanką słoi Kringla, ale dla tego zapachu jestem w stanie go zaakceptować :).

 

Ostatnimi czasy przetestowałam około 8 różnych zapachów z lawendą w nazwie i jak na razie Vanilla Lavender nie ma sobie równych. :)

 

Ocena końcowa: 10/10

Kocham! Trafia na listę absolutnych ulubieńców!


Dziękujemy za recenzję
zapraszamy do lektury!! (1)

Co wybrać: świece jedno- czy dwuknotowe?

Dzisiaj postanowiłem pomóc Wam w wyborze świec pod kątem ilości knotów.
Na rynku znajdują się świece jedno-, dwu-, a nawet trójknotowe, ale te są spotykane dużo rzadziej niż dwa pierwsze wymienione rodzaje. Właściwie w ilości knotów producentów ogranicza wielkość słoja, ale tu też jest duże pole manewru. Na targach Home Decor w Poznaniu widziałem nawet świecę która miała chyba z dziesięć knotów, ale była jedynie ciekawostką, a nie egzemplarzem na sprzedaż.


Wybór jakie świece zakupicie należy oczywiście do Was, ale ja spróbuję przestawić wady i zalety obu rozwiązań.
Świece jednoknotowe spalają się wolniej, ale może być to złudne. Zarówno Yankee Candle jak i Kringle Candle mają w swojej ofercie świece 623g. Ci pierwsi deklarują 100-150 godzin palenia, a drudzy do 100 godzin. Jak to rozumieć? I tu jest cały szkopuł. W świecach z jednym knotem przedział jest dość duży, a bierze się to stąd, że użytkownik źle (tak ŹLE!) pali świece przez co skraca jej żywotność. Świec z dwoma knotami w zasadzie nie da się źle użytkować.
Już wyjaśniam jak można źle palić świece. Otóż w świecach jednoknotowych, gdy nie doprowadzimy do tzw. basenu czyli roztopienia wosku do ścianek utworzy się nam tunel w wosku. Za każdym razem powtarzając ten błąd tunel stanie się tak głęboki, że zaleje nam knot który po prostu zgaśnie. W ten sposób możemy nawet nie osiągnąć dolnej granicy czasowej. Świece dwuknotowe dochodzą do ścianek w  ciągu 1,5-2 godzin samoistnie dzięki większej temperaturze generowanej przez dwa knoty. Z doświadczenia wiem, że te z jednym knotem można palić nawet przez pół dnia, a basen nadal nie dosięgnie ścianek...

zapraszamy do lektury!! (14) 

Piękny basen na świecy dwuknotowej <3


I tu się zaczyna "zabawa"! Jeżeli świeca to dla Ciebie tylko kolejny przedmiot na którym nie chcesz skupiać uwagi lepiej od razu kup świecę dwuknotową. Gdy chcesz kogoś obdarować zrób to samo. Dlaczego? Otóż świece z jednym knotem wymagają większej uwagi i zaangażowania użytkownika. Tak, wiem że brzmi to śmiesznie, ale tak jest jeżeli chcemy cieszyć się swoją świecą jak najdłużej i by nie raziła nas swoją estetyką. Jak wspominałem świeca zawsze musi  roztopić się do ścianek tak by wosk po każdym paleniu stopniowo i równomiernie obniżał swój poziom. Ale co zrobić gdy świeca jest toporna i dojście do ścianek jest niczym wejście na K2? Tutaj pomoże niezastąpiona folia aluminiowa. Należy z niej uformować "czapeczkę" która w mig powinna pomóc naszej świecy. Oczywiście są też ładniejsze formy wspomagaczy o których napiszę przy innej okazji, ale są to Illuma-Lid czyli metalowe nakładki na otwór oraz ręcznie dziergane sweterki. Te drugie są dużo skuteczniejsze według mnie.
Niekiedy zdarza się, że i świeca dwuknotowa ma problemy z roztapianiem wosku. Jeżeli będzie to naprawdę uporczywe i nie minie po kilku paleniach to uważam, że należy taką świecę zareklamować, a dystrybutorzy na pewno chętnie taką świecę wymienią chcąc zachować wysoką jakość produktów.


Mogę przyznać rację, że świece z dwoma knotami po prostu czuć po krótszym czasie dzięki temu, że szybciej osiągają basen wydobywając z jego głębi olejki. Co dwa knoty to nie jeden. :)

Oczywiście nie wszystkie świece wymagają posiadania więcej niż jednego knota. Tak naprawdę zależy to od średnicy słoja. Na przykład duże i średnie świece Kringle Candle posiadają dwa knoty, a małe już jeden który też daje radę. Rodzaj wosku też ma znaczenie. Sojowy dużo łatwiej się roztapia niż parafinowy, ale tu też bywają odchyły.

Wiem, że ten post dość mocno przychyla się ku świecom z dwoma knotami, ale wybór i tak należy do Was. Ja nie mam tych dylematów. Wybieram wszystkie rodzaje świec, a ilość knotów ma znaczenie tylko wtedy kiedy zależy mi na czasie.

Musicie sami wybrać, ale ja polecam Wam na pierwszy ogień zakupić świece które Was nie zniechęcą czyli z większą ilością knotów. Potem możecie eksperymentować do woli i już sami zdecydujecie co jest dla Was najlepsze.

Dziękujemy za poradę

zapraszamy do lektury!! (15)

Kringle Firewood - drewno kominkowe zamknięte w świecy

Odkąd pamiętam zawsze marzył mi się dom z kominkiem. Drewienka ułożone stertą w salonie, lekko dymny zapach w powietrzu, ogień w chłodny, jesienny wieczór. Zanim zrealizowałam swoje marzenie o "domowym ognisku" szukałam zapachu, który zastąpiłby mi kominek chociażby w wymiarze zapachu. I wiecie co? Znalazłam!  :)

 

zapraszamy do lektury!! (3) 

 

Drewno do kominka to niepowtarzalna woń drzewnego dymu z rozgrzanego paleniska. Oryginalna mieszanka nut drzewnych, czarnego pieprzu, drzewa sandałowego oraz ziół, przywoła wspomnienia szczęśliwych spotkań przy ognisku.

 

Uwaga wstępna: Nuty zapachowe na wieczku świecy (zdjęcie powyżej) są zupełnie inne niż powyższy opis ze strony producenta / dystrybutora - zdecydowanie zapach lepiej opisuje powyższy opis, większości nut zapachowych z wieczka po prostu nie wyczuwam. Dlatego zawsze najlepiej pozwolić własnemu nosowi na samodzielną analizę :).

 

Mając dziś porównanie jak pachnie dom ogrzany bukowym drewnem stwierdzam z pełnym przekonaniem - Firewood Kringla idealnie odwzorowuje zapach palonego drewna. Niesamowicie realistyczny, jednocześnie dosyć prosty kompozycyjnie. Ma w sobie wyraźną, dymną nutę, jednocześnie nie jest smolisty ani "wędzony". Wyczuwam także nutę pieprzu która nadaje zapachowi odrobinę "ostrości". Daje wrażenie, że gdzieś w domu właśnie pali się kominek. Przytulnie? No pewnie!

 

 


Z tego zapachu wypaliłam już kilka wosków, a to moja pierwsza świeca. Spisuje się znakomicie - palona warstwa wosku nie ciemnieje, pali się czysto, regularnym płomieniem. Moc jest zachwycająca, wypełnia pięknie piętro i wędruje na wyższe kondygnacje.

 

Firewood to idealny zapach dla osób, które po prostu kochają zapach drewna i ogniska. Sprawdzi się na każdą porę roku - ja uwielbiam palić go u schyłku lata, jesienią i zimą. To zapach także dla tych, którzy nie mogą zrealizować marzeń o kominku w domu, a chcą nadać pomieszczeniu przytulnego, rustykalnego charakteru.

 Dziękujemy za recenzję

 zapraszamy do lektury!! (1)

Za co kocham woski Kringle Candle

  

 zapraszamy do lektury!! (4)



Woski Kringle Candle należą do moich ulubionych z wielu powodów :).  Oczywiście mam wiele wosków od innych producentów, ale to właśnie Kringle są niezastąpione. Oto 6 powodów:


1. Opakowania

 

Opakowanie jest przede wszystkim bardzo poręczne i wygodne. Nie ma tutaj potrzeby zakładania woreczków strunowych czy owijania resztek pokruszonego wosku w folię. Wosk jest podzielony na 5 równych części, więc odłamując kawałek zawsze zużyjemy odpowiednią porcję (mam niestety zawsze tutaj problem z Yankee Candle - chciałabym zawsze podzielić kostkę na 3, ale ostatecznie często kończy się na dwóch nierównych "połówkach".

 

2. Konsystencja wosku

 

Kringle są wytwarzane z oleju parafinowego i mają wg mnie idealną konsystencję. Po pierwsze, nie kruszy się jak sztuczny śnieg u Yankee Candle. Nie jest też tłusty jak Wood Wick czy Goose Creek, więc nie brudzi rąk, jeśli zechcemy go odłamać ręką. Po trzecie, po zastygnięciu jest doskonale zwarty i dość twardy, aby móc go usunąć przez podważenie nawet zapałką ( w przypadku innych wosków zwykle stosuję albo wkładanie na chwilę do zamrażalnika, albo usuwanie na  gorąco). 

zapraszamy do lektury!! (5) 
 

3. Stosunek ilości do ceny

 

To widać nawet bez liczenia, ale dla potwierdzenia zróbmy kalkulacje. Przy założeniu że jedna porcja (kosteczka) = dwa palenia (tak jest w moim wypadku, chociaż moja mama potrafi palić wosk nawet cztery razy..), to jedno "palenie" kosztuje mnie u czterach przykładowych producentów:

 

Kringle: 1.20 zł (5 porcji, 12 zł za opak.)
Goose Creek Candle: 1.80 zł (6 porcji, ok. 22 zł za opak.)
Yankee Candle: 2.25 zł (zwykle niestety tylko dwie porcje! 9 zł za opak.)
Wood Wick: 1.25 zł (dzielę na 4 części ale każdą palę tylko raz, 7 zł za opak.)
Wychodzi że Kringle są najbardziej opłacalne.


4. Kolor wosku 

Kringle są białe, co nie pozostaje bez znaczenia w przypadku wylania się wosku (co prędzej czy później zdarzy się osobie palącej je często). Wiem co mówię - mam na ścianie w salonie rozbryźnięte resztki czerwonego "rabarbaru w kruszonce" od YC - i nie mam pojęcia jak się tam znalazły! Kolorowe woski mogą także pozostawić ślady na kominku, jeśli jest matowiony. Mam jeden taki  biały kominek z YC, zacieków nie da się usunąć :( teraz palę w nim tylko jasne woski.

  

 zapraszamy do lektury!! (7)

 
5. Ogromny wybór zapachów.

 

To może nam zaoferować wiele innych producentów, ale nie u każdego znajduję aż taką ilość ulubieńców - Kringle bardzo trafiają w "me gusta" :).

 


6. Ładne etykiety

 

Mnie osobiście to przyciąga. Brak etykiety to jedna z przyczyn, dla której rzadko zapuszczam żurawia w stronę Wood Wicków :D.

 zapraszamy do lektury!! (6)

 

 



Czy jest coś za co nie lubię Kringli? Na razie nie znalazłam. :)

Dziękujemy za recenzję
zapraszamy do lektury!! (1)


3 jabłkowe Kringle, które warto poznać

 

 

 

Od jakiegoś czasu odkrywam, że mimo iż nie jestem wielką fanką owocowych wosków, zdecydowanie częściej zaczęłam sięgać po zapachy jabłkowe. Jabłko to owoc który w moim  mniemaniu dobrze się "pali" przez cały rok. Kringle Candle mają w swojej ofercie bardzo realistyczne zapachy jabłek, czego niestety nie mogę zawsze powiedzieć o jabłkach proponowanych przezYankee Candle (np. Sugared Apple). Widać też że twórcy zapachów Kringle Candle są także wielkimi fanami jabłka, bo występuje ono u nich co najmniej w dziewięciu odmianach (tyle naliczyłam :D):

 

 

 

Apple Pie,

 

Apple Chutney,

 

Apple Cider Donut,

 

Apple and Basil,

 

Apple Pumpkin,

 

Spiced Apple,

 

Cortland Apple,

 

Winter Apple,

 

Gilded Apple

 

 

 

Nie wszystkie (jeszcze!) przetestowałam, natomiast dziś przychodzę z szybką rekomendacją trzech, które naprawdę warto spróbować. :)

 

zapraszamy do lektury!! (11)  

 

1. Gilded Apple. o najpiękniejszy zapach jabłkowy jaki miałam okazję kiedykolwiek testować, jest teraz także jednym z moich TOP3 zapachów Kringli (obok Cozy Cabin i Cashmere&Cocoa). Czym się różni od zwykłego jabłka? Naprawdę pachnie jakby było pozłacane! Oprócz jabłkowego aromatu kryje się jeszcze niesamowicie ciepła i ekskluzywna, pozłacana nuta. Do przodu zdecydowanie bardziej wychodzi skórka, niż miąższ. Kompozycja wydaje się być ocieplona piżmem i bursztynem (stąd to wrażenie złota?). Drzewna nutka (drzewo sandałowe?) dodaje bardziej "skórkowego" niż soczystego aromatu. Absolutny MUST HAVE!

 

 

 

2. Spiced Apple. Dla zagorzałej palaczki świec i wosków jak ja, przyprawione jabłko zawsze wydawało się zbyt standardowe, by zwrócić na nie szczególniejszą uwagę w sklepie. Do wszystkich zapachów "spiced" zawsze podchodzę z pewną rezerwą, bo zwykle się kończy na ostrym zapachu goździków i cynamonu, który ostatecznie przyćmiewa kompozycję. Wosk dostałam w prezencie od mojej uczennicy tańca i powiem krótko - nie doceniłam go. Kompozycja została pięknie wyważona, soczysta, czuć miąższ, jabłka nic nie przyćmiewa, a przyprawy dodają tutaj jedynie pięknego tła. Jest tu cynamon, gałka muszkatołowa, wanilia - wszystko w idealnych proporcjach. Pyszny zapach w porze deseru :).

 

 

 

3. Winter Apple. Propozycja zupełnie inna ale także godna uwagi. Wpisuje się szczególnie w zimowy i wczesnowiosenny klimat. Ciekawe połączenie jabłka, mięty sprawia, że jest orzeźwiający i chłodny. Tworzy kompozycję przypominającą mi tymbark miętowo jabłkowy. Nie wyczuwam w nim igieł sosny, które deklaruje procent- jeśli tam są, to stanowią jedynie tło. Najmniej ulubiony z tych trzech, ale nadal godny polecenia.

 

  

Jeśli znacie jakieś ciekawe propozycje jabłkowych zapachów świec i wosków, dajcie mi znać 

 Dziękujemy za recenzję
zapraszamy do lektury!! (1)